![]() O etyce badań z udziałem bardzo ciężko chorych
ludzi W Gazecie Wyborczej ukazał się tekst Sławomira Zagórskiego będący swoistym podsumowaniem konferecji zorganizowanej przez Stowarzyszenie na początku czerwca 2006.
Dwudziestu cennych minut potrzeba, by uzyskać zgodę ciężko chorego na udział w badaniu naukowym. To za długo - twierdzą lekarze. Ten czas może decydować o losie pacjenta Czy można robić badania naukowe z udziałem ciężko chorych pacjentów? Nie tylko można, ale trzeba - przekonują lekarze Jednak zasady tych badań wymagają zmiany - twierdzą lekarze. Dzisiejsze surowe przepisy mogą bowiem działać na niekorzyść pacjentów. Czy można robić badania kliniczne wśród bardzo ciężko chorych ludzi, w sytuacji zagrożenia życia? Odruchowa odpowiedź na to pytanie brzmi "nie". Przecież powinnością lekarza, w tak dramatycznej sytuacji, jest ratowanie chorego, a nie przeprowadzanie badań z jego udziałem. Jeśli jednak głębiej zastanowimy się nad odpowiedzią, dojdziemy prawdopodobnie do wniosku, że takie badania są nie tylko uzasadnione, ale wręcz konieczne. Skąd bowiem lekarze mają wiedzieć, że metoda "a", za pomocą której starają się ratować pacjenta, jest lepsza od metody "b", a lek "x" skuteczniejszy od leku "y". Po to, by nie działać na ślepo, lecz opierać się na sprawdzonych faktach, trzeba do tych faktów dojść, a więc właśnie wykonać porządne, kontrolowane badania kliniczne. O tym, że postępowanie takie ma jednak szczególne uwarunkowania etyczne, dyskutowali niedawno w Warszawie lekarze, etycy i prawnicy. Osoby zainteresowane odsyłamy od pełnego tekstu artykułu: http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3482719.html?nltxx=1000621&nltdt=2006-07-14-02-05
Poleć znajomemu artykuł |

|
© 2003-2005 Wszelkie prawa zastrzeżone przez GCPpl
Activeweb Medical Solutions | Nota prawna i kodeks etyczny |